Leoś
Leon gościł przed moim obiektywem już nie raz, poczynając od pierwszych dni jego życia. Za każdym razem spotkaniu towarzyszy zaskoczenie z cyklu „jak on szybko rośnie”… ech, ale tak to już jest z Naszymi milusińskimi, rosną jak na drożdżach, a najlepiej przypominają Nam o tym fotografie 🙂
Powiązane wpisy
Święta, Święta i po Świętach...
-
Świąteczny czas dobiegł końca, dwudniowy okres leniuchowania na kanapie i pochłaniania nieprzyzwoicie dużych ilości jedz[...]
Olivka
-
kobieta - anioł, tyle chyba wystarczy jako komentarz i zaproszenie do oglądania zdjęć....
Rodzinnie...
-
Gdy na ulicach Kalisza śnieg i plucha, domowe zacisze to idealny plan zdjęciowy. Ulubione zabawy, znajome miejsce i uko[...]

