Trio…
Tuż przed Świętami byłam gościem u pewnej świeżo upieczonej rodzinki. W Kaliszu, za oknem, zalegała jeszcze gruba śnieżna pokrywa i tak podejrzewam, że stopiło ją chyba ciepło, które ów rodzinka „wydzielała”. Prostota i nieskrępowane uczucia, czyli to co w fotografii kocham najbardziej + mała sesja dla małej modelki, która obdarzyła mnie i rodziców wyjątkową cierpliwością… Dziękuję za wyjątkowy poranek 🙂

Related posts
Julio, witaj!
-
Mijały miesiące, nadeszła wiosna, lato i na świecie pojawiła się, wyczekiwana przez swoich rodziców, Julia. Dwie sesje, [...]
Nina
-
Nina, sesję zdjęciową otrzymała w prezencie. Do sesji namówiła również swojego chłopaka, co wprowadziło do zdjęć garść [...]
Amelka
-
Pociechy szybko rosną, to wie prawie każdy, ale zdjęcia nam o tym w wyjątkowy sposób przypominają. Z Amelką "spotkałam" [...]